Do tej pory myślałem, że to Plaża w Rumi najszerzej i najgłośniej rozniosła się po Polsce. Ale wraz z premierą nowego sezonu serialu Netflixa „1670” okazuje się, że mamy nowego kandydata na wizytówkę naszego miasta: Gerarda z Rumi. Tym razem to już „afera” nie tylko krajowa, ale i międzynarodowa!
Uwaga: możliwy lekki spoiler – ale sądzę, że warto.
Geralt z Rumi istnieje!
Słowem wstępu. W przeszłości, na łamach bloga Tymczasem w Rumi kilka razy, m.in. we wrześniu 2019 r. i w grudniu 2021 r., wspominałem o „Geralcie z Rumi”. Nazwałem tak Krzysztofa Kowalskiego, aktora z naszego miasta, który wcielił się w rolę Wiedźmina w głośnym spektaklu Teatru Muzycznego w Gdyni:

Czy Wiedźmin z Rumi przebija odpowiednika z NETFLIXa? (wpis z 17 grudnia 2021 r.)
Gerard z Rumi w serialu Netflixa „1670”
Wygląda na to, że tamte wpisy na blogu i w mediach społecznościowych Tymczasem w Rumi dotarły do twórców jednej z najpopularniejszych produkcji Netflixa – serialu „1670”. To polska komedia kostiumowa w konwencji mockumentu (w stylu The Office), przez wielu uznawana za najzabawniejszy rodzimy serial ostatnich lat. Tytuł cieszy się dużą popularnością w Polsce, Stanach Zjednoczonych (806,4 tys. widzów), Niemczech (514,8 tys. widzów) i Wielkiej Brytanii (ok. 253 tys. widzów).
16 września 2025 roku zadebiutowały nowe odcinki. I oto niespodzianka – w drugim sezonie serialu „1670” pojawia się postać… Gerarda z Rumi. Można go zobaczyć w odcinku piątym pt. „Gusła”:
Co za historia, prawda? Z Tymczasem w Rumi do Netflixa, proszę bardzo. 🙂 Na marginesie – jak słusznie zauważacie, Gerard to popularne imię u starszych Kaszubów, także zamieszkujących Rumię. To piękne, jak dobrze zagrało w serialowym kontekście.
Daj znać w komentarzu czy widziałeś już serial 1670 i czy podobał Ci się drugi sezon. 🙂
Nagranie z fragmentem serialu otrzymałem od Katarzyny Gawineckiej – dziękuję!